poniedziałek, 6 maja 2013

OD Sama

Dzisiaj Yukii powlokła się do lasu. Znalazłem ją jak szła , szła i szła. Nie chciała dać się zatrzymać chodź padała.
- Czemu odchodzisz? - zapytałem
- Nie odchodzę - pochrypliwym głoskiem powiedziała
- To gdzie idziesz? Jesteś słaba kotku - powiedziałem
- Ymmm... muszę się przejść - wychrypiała, było widać ,że kłamie
- Kochanie, co się dzieje?! Jak nie powiesz mi to zawołam Aslana!!!! - byłem już mocno zdenerwowany
- Nom, dobrze..... - powiedziała - Już czas, to niedługo. Boję się ,że nie przeżyję... - wychrypiała
- Co? Na co czas? Czego nie przeżyjesz? - zapytałem przestraszony
- Poród ,a potem śmierć - powiedziała i zaczęła przeraźliwie kaszleć
- Będzie dobrze tylko wróć do jaskini proszę - zabłągałem
- Nom, dobrze - powiedziała ,ale coś ją zaatakowało
Rzuciłem się na to coś krzycząc:
-Ona jest w ciąży!!!!!!!!!
Po chwili pozbyłem się tego czegoś ,ale Yukii zaczęła rodzić. Miała mało energi bałem się o nią.
Pierwsze trzy małe urodziły się martwe, dwa następne też ,a miało być 6. Bałem się ,że je stracimy. Było to dziwne rodziła juz pół godziny i nic. Po 45 minutach wyszła łepetynka ,a po następnych 30 min. urodziła się dziewczynka. Nazwaliśmy ją Relka. Jako chrzesną poprosiliśmy Flore ,a chrzesnego Adama Juniora.

Dzień chrztu odbył się mniej więcej tak.........
<Flora?>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz