-no ok- Mruknęłam - Sky? Może masz jakomś moc?
Sky usiadła. Zamknęła oczy. I chwlę później Cascade siedział koło mnie.
-Aslan! Słuchaj no ty...ty dzieci to nie kara i ja to udowodnię-Powiedziałam i strzeliłam go łapą w łeb
-Nie zezłoszcze się,to szok-Odparł
Wziełam młode i uciekłam. Urodziłam te małe cośki więc je wychowam.
<Kruszynka?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz